Strona na ślub

Darmowe narzędzie

Hashtag weselny z Waszego nazwiska

Wpiszcie nazwisko i imiona — dostaniecie propozycje z poprawną polską odmianą, bez ogonków i z wielkimi literami tam, gdzie trzeba, żeby dało się je przeczytać.

Wasze nazwisko po ślubie

Wpiszcie formę męską albo żeńską — wynik jest ten sam, bo rodzina odmienia się męskoosobowo.

Wasze imiona

Bez imion też damy radę — po prostu wypadną dwie propozycje.

Rok wesela

Rok zwiększa szansę, że hashtag będzie tylko Wasz — ale wydłuża go o cztery znaki.

9 propozycji
  • #PanstwoKowalscy
    Klasyka. Działa nawet wtedy, gdy nikt nie zna Waszych imion.
  • #Kowalscy
    Najkrótszy z możliwych — najmniej literówek u gości.
  • #RodzinaKowalskich
    Cieplejszy. Dobrze wygląda pod zdjęciami z całą rodziną.
  • #WeseleKowalskich
    Mówi wprost, czego dotyczą zdjęcia.
  • #AnnaIJan
    Najbardziej osobisty. Wymaga obu imion.
  • #AnnaIJanSieBiora
    Imiona plus powód. Czytelny dla kogoś spoza rodziny.
  • #KowalscySieBiora
    Żartobliwy. Świetnie wygląda na tabliczce przy fotobudce.
  • #KowalscyMowiaTak
    Też żartobliwy, ale spokojniejszy.
  • #KowalscyNaZawsze
    Do zdjęć z przyjęcia i z pierwszego tańca.

Sprawdźcie hashtag, zanim go rozgłosicie. Wpiszcie go w wyszukiwarkę Instagrama — jeśli wyskoczą cudze zdjęcia, Wasze utoną między nimi. Nie możemy tego sprawdzić za Was: Instagram nie udostępnia takiego zapytania publicznie, a my nie zgadujemy.

Krótszy hashtag to mniej literówek u gości. Powyżej 24 znaków ludzie zaczynają się mylić, a hashtag z literówką jest osobnym, pustym hashtagiem.

Co robi dobry hashtag weselny

Zbiera w jednym miejscu zdjęcia, które robią goście — a robią ich znacznie więcej niż fotograf. Żeby zadziałał, musi spełnić trzy warunki naraz, i to one rządzą wszystkimi propozycjami wyżej.

Da się go przeczytać

Dlatego wielkie litery na granicach wyrazów. Dla Instagrama „#kowalscysiebiora” i „#KowalscySieBiora” to ten sam hashtag — ale człowiek przepisujący go z tabliczki przy fotobudce widzi różnicę między słowem a ciągiem liter.

Da się go przepisać bez literówki

Bez polskich znaków, bo połowa gości wpisze „Wójcikowie”, a połowa „Wojcikowie” — i powstaną dwa zbiory zdjęć zamiast jednego. I krótko: powyżej mniej więcej dwudziestu czterech znaków pomyłki robią się regułą.

Jest tylko Wasz

To jedyny warunek, którego nie sprawdzimy za Was. Wpiszcie gotowy hashtag w wyszukiwarkę Instagrama przed weselem — jeśli wyskoczą cudze zdjęcia, dopiszcie rok albo wybierzcie inny wzór. Rok to najprostszy sposób odróżnienia się od innych Kowalskich.

Odmiana, czyli po co to narzędzie w ogóle

„#PaństwoKowalski” brzmi źle, a „#RodzinaNowak” jeszcze gorzej. Nazwisko rodziny odmienia się w liczbie mnogiej i to jest cała trudność: Kowalski → Kowalscy → Kowalskich, ale Nowak → Nowakowie → Nowaków, a Sikora → Sikorowie → Sikorów.

  • Kowalski → #PanstwoKowalscy · #RodzinaKowalskich
  • Nowak → #PanstwoNowakowie · #RodzinaNowakow
  • Wójcik → #PanstwoWojcikowie · #RodzinaWojcikow
  • Sikora → #PanstwoSikorowie · #RodzinaSikorow

Formę żeńską (Kowalska, Nowicka) rozpoznajemy i sprowadzamy do męskiej, bo rodzina jako całość jest męskoosobowa. Wynik jest ten sam niezależnie od tego, które z Was wpisze swoje nazwisko.

Przy części nazwisk przyznajemy się do niepewności. Ruchome „e” (Marek → Markowie, ale Kisiel → Kisielowie) i nazwiska obce nie dają się objąć regułą. W takich przypadkach narzędzie mówi „sprawdźcie” zamiast odpowiadać pewnym głosem — bo pomyłka przy Waszym własnym nazwisku, pod Waszymi zdjęciami, jest najgorszym możliwym miejscem na zgadywanie. Ten sam silnik odmiany napędza zwroty do gości.

Gdzie ogłosić hashtag

Najlepiej dwa razy. Raz wcześniej — w zaproszeniu albo na stronie ślubnej, żeby goście zdążyli go zobaczyć. I raz na miejscu, na tabliczce przy fotobudce albo na stołach, bo do dnia wesela zdąży wyleciec z głowy.

Hashtag ma jednak wadę, o której warto wiedzieć: działa tylko dla gości, którzy publikują publicznie. Zdjęcia z prywatnych kont i te wysłane rodzinie na komunikator nie trafią nigdzie. Dlatego w naszej stronie ślubnej goście wrzucają zdjęcia wprost do Waszej galerii, przez kod QR ze stołu — bez konta i bez publikowania czegokolwiek u siebie.

Pytania

Po co w ogóle hashtag na weselu?

Żeby zdjęcia gości dało się później znaleźć w jednym miejscu. Goście robią setki zdjęć telefonami i wrzucają je do siebie — bez wspólnego hashtagu para nigdy ich nie zobaczy. Hashtag jest najtańszym sposobem zebrania ich razem, choć nie najpewniejszym: działa tylko dla tych gości, którzy publikują publicznie i pamiętają go wpisać.

Czy hashtag może mieć polskie znaki?

Technicznie tak, ale nie warto. Część gości wpisze „Wójcikowie”, część „Wojcikowie” — i powstaną dwa osobne zbiory zdjęć, z których każdy jest niepełny. Dlatego to narzędzie zamienia ą, ę, ł, ó i resztę na najbliższe litery łacińskie.

Dlaczego wielkie litery w środku hashtagu?

Bo bez nich nie da się tego przeczytać. „#kowalscysiebiora” i „#KowalscySieBiora” to dla Instagrama ten sam hashtag — wielkość liter nie ma znaczenia dla wyszukiwania, ale ma ogromne dla człowieka, który ma go przepisać z tabliczki na stole.

Jak długi może być hashtag weselny?

Instagram przyjmuje do 150 znaków, ale to granica techniczna, nie użytkowa. Powyżej mniej więcej 24 znaków goście zaczynają robić literówki, a hashtag z literówką jest osobnym, pustym hashtagiem — czyli zdjęcie przepada. Krótszy jest prawie zawsze lepszy.

Czy sprawdzicie, czy hashtag jest wolny?

Nie, i nie udajemy, że możemy. Instagram nie udostępnia publicznie takiego zapytania. Sprawdźcie sami: wpiszcie hashtag w wyszukiwarkę Instagrama przed weselem. Jeśli wyskoczą cudze zdjęcia, dopiszcie rok albo wybierzcie inny wzór.

Kiedy ogłosić hashtag gościom?

Najlepiej dwa razy: w zaproszeniu albo na stronie ślubnej, żeby zdążyli go zobaczyć wcześniej, i na weselu — na tabliczce przy fotobudce albo na stołach. Sam hashtag w zaproszeniu bywa zapominany do dnia wesela.

Hashtag zbierze część zdjęć. Galeria zbierze resztę

Goście skanują kod QR ze stołu i wrzucają zdjęcia prosto do Was — także ci, którzy niczego nie publikują u siebie. U nas te zdjęcia żyją dwanaście miesięcy, nie trzy dni.

Ułóż stronę ślubnąZrób tabliczkę na stół